Doom jest perfekcyjnym wzorem tego jak z kultowej komputerowej gry można zrobić porządną planszówke. W oryginale Doom opowiadał o losach samotnego żołnierza, który musi przedzierać się przez zaatakowaną stację kosmiczną i niszczyć zastępy obcych.
W grze planszowej o takim samym tytule twórcy zastosowali bardzo ciekawe rozwiązanie. Do dwóch graczy może grać po stronie żołnierzy, a jeden może kierować kosmitami. Na początku ludzie losują zestaw cech, którymi będzie się odznaczał ich komandos. Są to takie umiejętności jak możliwość niesienia większej ilości broni, lepszy pancerz, czy też zwiększona liczba punktów ruchu.
Gracz kierujący najeźdźcami jest mistrzem gry, który to układa planszę składającą się z kwadratów przypominających puzzle. Czyni to zgodnie ze projektem przedstawionym w instrukcji. Dla utrzymania klimatu grozy mistrz gry dokłada kolejne fragmenty planszy wówczas jak gracze otworzą prowadzące do danego pokoju wrota.
Ludzie w każdej rundzie mogą dokonać jednej z akcji – ruch lub atak. Walka z najeźdźcami odbywa się za pomocą rzutu kostką. Kostki nie są jednak typowe i oprócz normalnych wskaźników mamy na nich takie oznaczenia jak liczba zadanych ran, usterka broni, czy pudło. Każda broń ma nieco inny zestaw kostek których trzeba użyć przy sprawdzaniu jej skuteczności.
Cel gry planszowej jest prosty – Marines muszę odnaleźć wyjście z labiryntu i przez nie się ewakuować, natomiast mistrz gry musi zabić naszych śmiałków sześć razy. Trzeba powiedzieć, że gra jest naprawdę dobra i daje ogrom radości. Wadą jest tylko przydługi czas rozgrywki i na pierwszy rzut oka skomplikowane zasady, których nie ma na szczęście dużo, bo tylko 6 kartek.
Powiązane wpisy:
