Kategoria: Biznes, Internet, Motoryzacja | Opublikowano dania 27-12-2009
Na pozór transport międzynarodowy w ramach Unii Europejskiej nie powinien się różnić, w zakresie uregulowań prawnych, od zwykłego transportu krajowego. Co prawda pojawia się szereg istotnych dokumentów wewnątrzunijnych, jednakże to zdawałoby się, tylko kilka papierków. Niestety nic bardziej błędnego. W ramach swobody gospodarczej Unia oferuje coś co jest straszliwym konglomeratem mieszanych przepisów krajowo- unijnych, w którym bez prawnika ani rusz. Wolne ładunki w tym prawdziwym węźle gordyjskim pozostają wolne chyba tylko siłą przyzwyczajenia.
A tymczasem transport międzynarodowy to bardzo szerokie pojęcie, w które wchodzi również np. kabotaż. Zdawałoby się, że przy deklarowanej wolności prowadzenia działalności gospodarczej termin ten powinien pójść odejść do historii. Transport ładunków w obszarze jednego państwa przez firmy transportowe z innego państwa unijnego jest ściśle regulowany i oczywiście w każdym kraju Unii wygląda inaczej. Również przepisy dotyczące np. wyposażenia obowiązkowego samochodów, choć teoretycznie podlegają Konwencji Wiedeńskiej, to codzienna praktyka nie wskazuje na, można powiedzieć, powszechną znajomość tego uregulowania pośród przedstawicieli policji poszczególnych krajów.
Tak więc czy Unia się nie sprawdza? To może zbyt silne stwierdzenie. Za to z pewnością można powiedzieć, że nie działa tak jak winna. Efekty jej działań, jak widać choćby po przytoczonych przykładach, nie zawsze idą w kierunku, którego należałoby się spodziewać i nie tylko transport jest tu jakoś szczególnie poszkodowany. Niestety efekty te, za to idą w stronę biurokracji, papierkologii. Z ty trzeba Walczyć! Wymagajmy od naszych europalamentarzystów zaangażowania w odbiurokratyzowanie i prawdziwe uwolnienie gospodarki!
Brak powiązanych wpisów.
